Trasa rowerowa Cinglé du Mont Ventoux

Osobiście zmapowane i zweryfikowane przez climbfinder!
najłatwiejsze
łatwe
trudne
najtrudniejsze
Pokaż trasy w pobliżu
135.5km
długość
4420m
łączne przewyższenie
65.4km
pod górę
3
podjazdów

Punkt startu Punkt startu: Bédoin. Możesz jednak wystartować w dowolnym punkcie wzdłuż trasy.

Cinglé du Mont Ventoux to 135.5 kilometrowa trasa rowerowa o łącznej sumie przewyższeń 4420 metrów. 65.4 km trasy prowadzi pod górę. Trasa zawiera podjazdy zmapowane przez climbfinder - jest ich na niej 3. Użytkownicy naszego serwisu opublikowali 5 recenzje tej trasy i zamieścili 9 zdjęcia.

Podjazdów na trasie

Nazwa Długość Nachylenie Punkty trudności
Mont Ventoux
Mont Ventoux ▲21.3km
154 słynny piękny
20.8km
7.7%
7.7% 1352
HC
Mont Ventoux z Malaucène
Mont Ventoux z Malaucène ▲63.2km
83 słynny piękny
21km
7.5%
7.5% 1288
HC
Mont Ventoux z Sault
Mont Ventoux z Sault ▲114.3km
46 słynny piękny
24.4km
4.9%
4.9% 748
1
3 podjazdów 22.1km 6.7% 1129

Zdjęcia

Cinglé du Mont Ventoux
Cinglé du Mont Ventoux
Cinglé du Mont Ventoux
Cinglé du Mont Ventoux
Cinglé du Mont Ventoux

Jeśli chcesz przesłać swoje zdjęcia, musisz założyć konto. Zajmuje to tylko 1 minutę i jest całkowicie darmowe.

  • Otrzymuj nagrody za publikowanie recenzji i zdjęć
  • Podziel się doświadczeniem o wszystkich zaliczonych przez Ciebie podjazdów
  • Zgłaszaj swoje ulubione podjazdy
Zarejestruj się

Masz już konto?

Regiony, przez które przejeżdżasz

Region Inne trasy Trasa w regionie
Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże 14 62.3km

Czas przejazdu rowerem

15 km/h 09:02
20 km/h 06:46
25 km/h 05:25
30 km/h 04:31

Recenzje (5)

tomvdvreken
1 r.
To jest automatyczne tłumaczenie treści oryginalnie opublikowanej po holendersku. Pokaż oryginał

Kiedy jeden z mieszkańców miasta powiedział mi, że jeździł na nieoficjalnym Cinglé, moje zainteresowanie wzrosło. Wcześniej kilka razy zdobywałem trzy strony Ventoux, ale 3 razy w ciągu jednego dnia?

W dniu 25 lipca 2018 r. miało się to stać. Moja karta Cinglé była gotowa do podstemplowania, jedzenie i lokum były gotowe, kurs został szczegółowo przestudiowany.

Liczba kilometrów w nogach nie była zła, ale mogłaby być nieco większa. Przez ostatni miesiąc prawie nie jeździłem na rowerze. Dni przed wielkim rozgrzewały podjazdy na Chalet Reynard, Col de la Gabelle, Notre-Dame des Abeilles, Gorges de la Nesque i wspinaczka przez Sault. 25 lipca też się należało, bo w Vaucluse robiło się coraz cieplej.

O godzinie 8.16 w Bédoin rozpoczęła się moja przygoda. Najpierw zdobycie pieczątki w lokalnym Tabacu, a potem w dobrych humorach pod górę. Po drodze w samochodzie dołączała do mnie żona i dzieci, co zawsze dawało niezbędny komfort w postaci zapasów i zachęty. Po kilku postojach na picie (i jednym, bo krem do opalania spłynął mi do oczu), około 10h55 po raz pierwszy dotarłem na szczyt. Pieczątka, zdjęcie i ruszamy do Malaucène.

Zjedliśmy tam spokojny obiad przed rozpoczęciem drugiej wspinaczki około 12h30. Okazało się, że to nie był dobry pomysł. Teraz było już 37 stopni w słońcu. Konsekwencja: po pierwszych kilometrach zrobiło się strasznie ciężko. Ołowiany upał i procenty w kierunku 10 procent pchały moje tętno daleko powyżej mojego punktu krytycznego. Miedziany pióropusz płonął niemiłosiernie, a nigdzie nie było linii cienia.

Upał sprawił, że co 2 kilometry zatrzymywałem się, aby się napić, poszukać cienia pod klapą bagażnika samochodu i nieco ochłodzić mokrym ręcznikiem. Kilka razy rozważałem położenie roweru na dachu i wsiąście do samochodu. Mimo to zawsze ponownie wklepywałem buty w pedały. Ojciec z synem o podobnym tempie też odpuścili na bestiach, ale dalej jechali na rowerze jak ja. Może właśnie to sprawiło, że wytrwałam.

Stopniowo robiło się o kilka stopni mniej gorąco, przez co nogi lepiej się kręciły. Drugie dotarcie na szczyt - po prawdziwej agonii - czuło się zatem jak zwycięstwo. Przed zjazdem do Sault pożegnałem się z żoną i dziećmi, bo przecież 'sissy side' nie mogło być problemem, prawda?

Mój plan zakładał pożarcie spaghetti na dole, aby zaopatrzyć się w węglowodany. Czy to było trochę rozczarowujące. 'La cuisine est fermée monsieur', garson spłycił mój plan. Zapytany poinformował mnie, że kuchnia otwiera się dopiero o 19.00. Więc w najlepszym wypadku moje spaghetti było na stole o 19.20. Gdybym przełknął 20 minut, w najlepszym wypadku mógłbym wyjść o 19.40. Z pełnym żołądkiem, który musiał jeszcze wszystko przetrawić. Te - co najmniej - 2 godziny przed wspinaczką sprawiłyby, że na szczyt dotarłbym najwcześniej o 21h40, a więc po zachodzie słońca. A potem musiałem jeszcze wrócić do Bédoin. Najlepiej nie w ciemności.

Wypiłem więc kilka coli'i zacząłem ostatni podjazd z ostatnimi żelami. Pierwsza część była ok, po około 11 kilometrach trochę się wypłaszcza. Ale potem przyszedł Chalet Reynard i obeszłam tylko 34 x 32.

Wtedy przypomniało mi się, co Rick de Leeuw powiedział mi kiedyś o maratonie: przez pierwsze 30 kilometrów nogi niosą głowę, przez ostatnie 12 głowa niesie nogi. Te ostatnie 6 kilometrów, moja głowa pchała pedały dookoła. Słońce cicho zachodziło, a po każdym zakręcie nawet przez chwilę jechałem w cieniu, bo słońce było już tak nisko. Teraz zaczynało się nawet robić chłodno. Ale poddanie się tutaj nie wchodziło w grę. Na Fontaine de la Grave napełniłem jeszcze raz butelki z wodą, a następnie przez Simpsona i Col de Tempêtes wjechałem na szczyt. Trzecie zdjęcie dnia i do domu. Zmęczony, ale bogatszy o zasłużone członkostwo w klubie Cinglé, udało mi się zejść z roweru o 21h40.

Morał z tej historii:
- trenować wystarczająco. Wytrwałość pomaga, ale niedobór kilometrów doskwiera.
- Zacznij odpowiednio wcześnie. Kwestia a) mieć najgorsze za sobą, gdy południowe słońce podbija temperaturę i b) nie musieć schodzić po ciemku.
- weź pod uwagę pogodę. Nigdy nie poddałem się mocniej niż w 37 stopniach po stronie Malaucène.
- Na solidne jedzenie nie licz zbytnio na gastronomii w Sault.

Toen een stadsgenoot me vertelde dat hij een niet-officiële Cinglé had gereden, was mijn interesse gewekt. Eerder had ik de drie kanten van de Ventoux al een paar keer bedwongen, maar 3 keer op een dag?

Op 25 juli 2018 zou het gebeuren. Mijn Cinglé-kaart lag klaar om af te stempelen, voeding en tenue lagen klaar, het parcours was tot in detail bestudeerd.

Het aantal kilometers in de benen was niet slecht, maar het mocht toch iets meer zijn. De laatste maand had ik amper gefietst. De dagen voor the big one was het opwarmen met ritjes naar Chalet Reynard, de Col de la Gabelle, de Notre-Dame des Abeilles, de Gorges de la Nesque en de klim via Sault. 25 juli moest het ook gebeuren, want het werd almaar warmer in de Vaucluse.

Om 8.16 uur begon mijn avontuur in Bédoin. Eerst een stempel halen in de lokale Tabac, en dan vol goede moed naar boven. Onderweg sloten mijn vrouw en kinderen aan met de auto, wat altijd het nodige comfort gaf qua bevoorrading en aanmoediging. Na enkele drankstops (en een omdat de zonnecrème in mijn ogen liep) bereikte ik rond 10u55 een eerste keer de top. Stempeltje, foto en naar Malaucène.

Daar rustig iets eten om vervolgens rond 12u30 te beginnen aan de tweede klim. Dat bleek geen goed idee. Het was intussen 37 graden in de zon. Gevolg: na de eerste kilometers werd het vreselijk zwaar. De loden hitte en percentages richting 10 procent stuwden mijn hartslag ver boven mijn omslagpunt. De koperen ploert brandde genadeloos, en nergens een streep schaduw.

Door de hitte stopte ik elke 2 kilometer even stopte om te drinken, wat schaduw op te zoeken onder de kofferklep van de auto en een beetje af te koelen met een natte handdoek. Verschillende keren heb ik overwogen om de fiets op het dak te zetten en in de auto te stappen. Maar toch altijd heb ik weer de schoenen in de pedalen geklikt. Een vader en zoon met een gelijkaardig tempo zagen ook af bij de beesten, maar bleven net als ik fietsen. Misschien heeft dat me wel doen doorbijten.

Gaandeweg werd het een paar graden minder heet, waardoor de benen beter ronddraaiden. De tweede aankomst boven - na een ware lijdensweg - voelde daarom als een overwinning. Voor de afdaling naar Sault nam ik afscheid van vrouw en kinderen, want de 'mietjeskant' kon toch geen problemen opleveren?

Mijn plan was om beneden een spaghetti te verorberen, kwestie van koolhydraten in te slaan. Viel dat even tegen. 'La cuisine est fermée monsieur', kelderde de garçon mijn plan. Desgevraagd liet hij weten dat de keuken pas opende om 19 uur. In het beste geval stond mijn spaghetti dus om 19u20 op tafel. Als ik 20 minuten zou schrokken, kon ik in het beste geval om 19u40 weer vertrekken. Met een volle maag die alles nog moest verteren. De - minstens - 2 uur voor de klim zouden me ten vroegste om 21u40 boven brengen, dus na zonsondergang. En dan moest ik nog terug naar Bédoin. Liever niet in het donker.

Dan maar enkele cola's tot mij genomen en met de laatste gels de finale klim aangevat. Het eerste stuk ging nog wel, na een kilometer of 11 vlakt het wat af. Maar dan kwam Chalet Reynard en kreeg ik alleen nog de 34 x 32 rond.

Toen moest ik denken aan wat Rick de Leeuw me ooit zei over de marathon: de eerste 30 kilometer dragen je benen je hoofd, de laatste 12 draagt je hoofd je benen. Die laatste 6 kilometer duwde mijn hoofd de trappers rond. De zon was aan stilaan aan het ondergaan, en na elke bocht reed ik zelfs even in de schaduw omdat de zon al zo laag stond. Nu begon het zelfs fris te worden. Maar hier opgeven was uitgesloten. Aan de Fontaine de la Grave nog eens de bidons vullen en dan via Simpson en de Col de Tempêtes harken naar de top. Derde foto van de dag en naar huis. Moe maar een verdiend lidmaatschap van de Cinglé-club rijker kon ik om 21u40 van de fiets stappen.

Moraal van het verhaal:
- train genoeg. Doorzettingsvermogen helpt, maar een tekort aan kilometers wreekt zich.
- start vroeg genoeg. Kwestie van a) het ergste achter de rug te hebben als de middagzon de temperatuur de hoogte in jaagt en b) niet in het donker te moeten afdalen.
- hou rekening met het weer. Ik heb nooit harder afgezien dan in de 37 graden op de Malaucène-kant.
- reken voor vast voedsel niet te hard op de horeca in Sault.

keniske
1 r.
To jest automatyczne tłumaczenie treści oryginalnie opublikowanej po holendersku. Pokaż oryginał

https://www.strava.com/activities/1097351862
zrobione Cinglé w 2017 roku rozpoczęte w Malaucene-Bedoin-Sault w wciąż napiętym czasie 6h6min
raz na kilka lat wracam do tej magicznej góry

https://www.strava.com/activities/1097351862
in 2017 de Cinglé gedaan begonnen in Malaucene-Bedoin-Sault in toch een strakke tijd 6u6min
eens om de paar jaar kom ik steeds terug naar deze magische berg

dekaleberg
1 r.
To jest automatyczne tłumaczenie treści oryginalnie opublikowanej po holendersku. Pokaż oryginał

Trzykrotna wspinaczka na Mont Ventoux w ciągu jednego dnia to trudne wyzwanie. Zrobiłem to w 2004 roku, przejechawszy z Utrechtu na jałową górę. Na Formule Gazeli trekking z bagażem, przez Ardeny, podnóża Wogezów i Jurę. Przez Zieloną Drogę do Morza Śródziemnego, bardzo piękną trasę rowerową. Na tej samej 20-kilogramowej Gazeli, ale bez bagażu, trzykrotnie zdobyłem górę. Pierwsza wspinaczka, z Bedoin, była do zrobienia. Następnie zjazd do Malaucène i po krótkim postoju znów w górę. Nie mam pojęcia ile czasu zajęła mi ta wspinaczka, ale musiały to być co najmniej trzy godziny. Na szczycie próbowałem zjeść talerz spaghetti, ale nie dałem rady. Zjechałem więc do Sault. Wypiłem tam kawę i zjadłem kanapkę.
Ostatni podjazd miał być najmniej trudny, ale jako że był trzecim tego dnia, stał się najtrudniejszym. Dopiero wychodząc z Sault wypiłem litr zimnej coli, po której sytuacja znów się poprawiła. Do Chalet Reynard. Sześć kilometrów przez księżycowy krajobraz było najtrudniejszymi kilometrami, jakie kiedykolwiek przejechałem. Ostatnie dwa kilometry musiałem zsiadać na każdym zakręcie i dochodzić do siebie. 'Nawet jeśli będę musiał doczołgać się do reszty, to dam radę' - pomyślałem. W końcu wjechałem na rowerze na szczyt. Wydanie było wspaniałe. Nigdy nie myślałem, że mogę to zrobić, a teraz naprawdę byłem Cinglé du Mont Ventoux.

Drie keer de Mont Ventoux beklimmen op één dag is een pittige uitdaging. Ik deed het in 2004, nadat ik vanuit Utrecht naar de kale berg was gefietst. Op een Gazelle Formula Trekking met bagage, door de Ardennen, de uitlopers van de Vogezen en de Jura. Via de Groene weg naar de Middellandse Zee, een heel mooie fietsroute. Op diezelfde 20 kilo zware Gazelle, maar dan zonder bagage, drie keer de berg beklommen. De eerste beklimming, vanuit Bedoin, was goed te doen. Daarna afgedaald naar Malaucène en na een korte stop weer omhoog. Geen idee hoe lang ik over deze beklimming heb gedaan maar zal toch gauw drie uur zijn geweest. Op de top geprobeerd een bord spaghetti naar binnen te werken maar dat lukte niet. Dus afdalen naar Sault. Daar koffie gedronken en een broodje gegeten.
De laatste klim zou de minst zware moeten zijn maar omdat het de derde van de dag was werd het de zwaarste. Nog maar net vertrokken uit Sault heb ik een liter koude cola gedronken, waarna het weer beter ging. Tot Chalet Reynard. De zes kilometer door het maanlandschap zijn de zwaarste kilometers die ik ooit gereden heb. De laatste twee kilometer moest ik in elke bocht afstappen en bijkomen. 'Al moet ik de rest kruipen, ik zal het halen', dacht ik. Uiteindelijk toch fietsend boven gekomen. De ontlading was groot. Nooit gedacht dat ik dit zou kunnen en nu was ik toch echt Cinglé du Mont Ventoux.

Cinglé du Mont Ventoux
Conrad
2 r.
To jest automatyczne tłumaczenie treści oryginalnie opublikowanej po holendersku. Pokaż oryginał

3 x Mont Ventoux; początek albo uzależnienia, albo agonii.
Moim pierwszym Cinglé było wejście na Ventoux w 2013 roku na KWF i potem zrobienie od razu Cinglé.
Zawsze można dyskutować o kolejności, ale dla mnie jest i zawsze będzie to Bedoin-Malaucene-Sault.
Bicinglette jest większym bratem i tu rowerzyści są oddzieleni od klakierów.
W zasadzie każdy może wejść na Ventoux, z pewnym doświadczeniem i przygotowaniem, Cinglé też jest dla większości, ale jeśli pominiemy pogodę i dystans, to odporność psychiczna jest chyba największym zagrożeniem. Co za idiota będzie się wspinał 2 x 21 i 1 x 26 kilometrów! przed Tobą ponad 4400 metrów wysokości. Żeby coś wyjaśnić to jest to ponad 800 x jazda rowerem po wiadukcie pod rząd!

Wszystko o trasie, drogach i odpoczynku można przeczytać na poszczególnych podjazdach.
Przygoda jest fantastyczna, jeśli robisz to z kilkoma innymi osobami to braterstwo jest niezrównane. Po przejażdżce można nazwać się Mallootem i w oczach wielu jest to prawda.
Dawkuj sobie energioe i przede wszystkim ciągle jedz i pij. Więcej niż Cię to obchodzi, Ventoux jest trudny, nie mam na myśli masy kamiennej, ale jest trudny dla tych, którzy chcą go zdobyć. Wiatr, deszcz, grad, więcej wiatru, słońce, muchy itp. wszystko przychodzi na ciebie. To może być nawet w 1 dzień! Gdyby można było odbyć te wędrówki w początkach naszej ery, opowieści o demonach, złych świętych itp. byłyby bez końca.

Ale za każdym razem, gdy osiągasz szczyt, to uczucie niezwyciężoności cię ogarnia, widok dodaje ci energii, a entuzjazm innych motywuje do kolejnej wspinaczki.
Kiedy dostajesz bilet ostemplowany w wiosce lub na szczycie, za każdym razem dostajesz to zachęcające spojrzenie. ( jak przyjdziesz z kartą bicinglette lub Galerien to masz zupełnie inny wygląd)

Kiedy po raz trzeci podjeżdżasz z Sault i skręcasz na odcinek Barren, wiesz, że meta jest w zasięgu ręki. Na 1 kilometrze od szczytu pozdrawiasz jeszcze raz Toma Simpsona i wiesz, że coute que coute dasz radę. Ten ostatni zakręt, drewniana balustrada wzdłuż najbardziej stromego fragmentu; nic już nie może ci przeszkadzać, bo już to zrobiłeś. Kolejny Malloot.

3 x de Mont Ventoux; de start van of een verslaving of een lijdensweg.
Mijn eerste Cinglé was in 2013 voor het KWF naar de Ventoux en dan maar meteen een Cinglé doen.
Over de volgorde is altijd discussie maar voor mij is en blijft het Bedoin-Malaucene-Sault.
De Bicinglette is het grote broertje en hier worden de fietsers van de klmmers gescheiden.
In basis kan iedereen de Ventoux beklimmen, met wat ervaring en voorbereiding is een Cinglé ook voor het merendeel weggelegd maar als we het weer en de afstand weglaten is de mentale weerbaarheid misschien wel de grootste bedreiging. Welke idioot gaat 2 x 21 en 1 x 26 kilometer klimmen! ruim 4400 hoogtemeter liggen voor je. Even om iets te verduidelijken dit is ruim 800 x een viaduct opfietsen achter elkaar!

Over de route, de wegen en de rust kun je alles lezen bij de afzonderlijke beklimmingen.
Het avontuur is fantastisch, als je het met een paar andere gaat doen is de broederschap onovertroffen. Na de rit mag je jezelf Malloot noemen en in de ogen van velen klopt dit wel.
Doseer je energioe en blijf vooral eten en drinken. Meer dan je lief is, de Ventoux is hard, dan bedoel ik niet de stenen massa maar hij is hard voor diegenen die hem willen bedwingen. Wind, regen, hagel, nog meer wind, zon, vliegen etc alles komt je tegemoet. Dit kan zelfs op 1 dag zijn! Als men deze tochten had kunnen maken in het begin van onze jaartelling dan waren de verhalen over demonen, boze heiligen etc niet van de lucht geweest.

Maar iedere keer dat je boven komt overvalt je weer dat gevoel van onoverwinnelijkheid, het uitzicht geeft je energie en het enthousiasme van anderen motiveert je voor de volgende klim.
Als je je kaartje laat stempelen in een dorp of op de top krijg je telkens weer die bemoedigende blik. ( als je met je bicinglette of Galerien kaart aankomt krijg je een heel andere blik)

Als je dan de derde keer vanuit Sault naar boven komt en je het Kale stuk opdraait weet je dat de finish binnen handbereik is. Je groet op 1 kilometer van de top Tom Simpson nog een keer en je weet dat coute que coute je het gaat halen. Die laatste bocht, de houten balustrade langs het steilste stuk; niets kan je meer deren want jij hebt het geflikt. Weer een Malloot erbij.

Cinglé du Mont Ventoux
Cinglé du Mont Ventoux
Cinglé du Mont Ventoux
Pino
2 r.
To jest automatyczne tłumaczenie treści oryginalnie opublikowanej po holendersku. Pokaż oryginał

Już jakiś czas temu. Wspaniałe doświadczenie. Byliśmy z klubem rowerowym z Apeldoorn w czerwcu i około sześciu z nas przejechało go tego samego dnia. Wczesny start (pieczątka w piekarni w Malaucene), łatwy podjazd, zjazd w Bedoin, powrót do góry. Zejście do Sault na przyjemny lunch na małym placu za bramą. Ostatni podjazd był trudny, ale bardzo satysfakcjonujący. W lipcu/sierpniu przy lokalnie normalnych temperaturach chyba nie byłoby fajnie.

Al weer een tijd geleden. Prachtige ervaring. We waren in juni met de fietsclub uit Apeldoorn en een zestal hebben hem hem op dezelfde dag gereden. Vroeg starten (stempeltje bij de bakker in Malaucene), rustig omhoog, dalen op Bedoin, terug omhoog. Dalen naar Sault voor een lekkere lunch op het pleintje achter het poortje. De laatste klim viel zwaar, maar was wel heel bevredigend. In juli/augustus met de lokaal normale temperaturen lijkt het me niet leuk.

Dodaj recenzję

Jeśli chcesz się czymś podzielić musisz założyć konto. Zajmuje to tylko 1 minutę i jest całkowicie darmowe.

  • Otrzymuj nagrody za publikowanie recenzji i zdjęć
  • Podziel się doświadczeniem o wszystkich zaliczonych przez Ciebie podjazdów
  • Zgłaszaj swoje ulubione podjazdy
Zarejestruj się

Masz już konto?